23 March 2017

Pomóc, czy odejść?



Widziałam dwóch mężczyzn. Nie jestem pewna, czy to byli bezdomni, być może. Nie wiem, czy byli do końca trzeźwi, ich zachowanie na to nie wskazywało. Jechali autobusem, byli zaniedbani, raczej długo nie mieli kontaktu z wodą i mydłem.
Ani przez chwilę nie pomyślałam, że nie powinni korzystać w ogóle z komunikacji miejskiej. Nie żałowałam, że musiałam znaleźć się akurat w tym autobusie, co oni. Poczułam chęć pomocy, rozmowy i dowiedzenia się, co sprawiło, że znaleźli się w tym miejscu, w tym stanie. Ale czegoś się przestraszyłam. Przejazd autobusem był na to za krótki, a zapach, jaki dochodził od nich mimowolnie mnie odpychał, i tak od razu miałam wyrzuty sumienia, że jestem taka słaba i wrażliwa. A może to tylko wymówka?

Łatwo jest współczuć ludziom, którzy nie mieli tyle szczęścia w układaniu sobie życia. Łatwo głosić chwalebne idee niesienia pomocy innym. Łatwo też ulec ludziom, którzy tak pięknie opisują, jak dzielą się z potrzebującymi jedzeniem, ubraniem, po prostu swoim wolnym czasem. Jak wychodzą ze swojej strefy komfortu po to, by ofiarować innym choć skrawek tego poczucia wygody.
Jednak bardzo trudno jest zejść z samej góry na niziny. Wyjść z ciepłego domu, luksusowego mieszkania, nowego auta. Trudno podejść do bezdomnego bez uczucia strachu, niepewności i pewnego rodzaju mimowolnego uczucia obrzydzenia. Wreszcie trudno zamienić słowa w czyny, porywy serca w działanie, a miłość w teorii do zamiany w totalne, aktywne, działające miłosierdzie.
Trudno spojrzeć w oczy drugiemu człowiekowi i naprawdę zobaczyć w nim autentycznego, drugiego człowieka. Drugą osobę, które nie różni się niczym od nas, której godność nie umniejszyła się przez złą sytuację w życiu. Tak po ludzku, zwyczajnie ciężko jest dawać coś z siebie, będąc świadomym, że niczego w zamian się nie dostanie.
Warto jednak próbować codziennie przezwyciężać swoje opory i lęki, ponieważ oczy pełne wdzięczności, skierowane w naszą stronę, bez słów, są najpiękniejszym podziękowaniem świata za nasze istnienie.


*Przepraszam za moją nieobecność w ciągu tych kilku tygodni. Obowiązki, jakie na mnie spadły wydają się przytłaczające, dlatego większość czasu spędzam z głową w książkach, a kiedy tylko przestaję to zasypiam. Poza tym, moim planem jest w Wielkim Poście trochę odetchnąć od bycia online i walka z innymi złymi nawykami.Częściej  pojawiam się na instagramie (@allxle), gdzie Was serdecznie zapraszam! ;)* 

2 comments:

  1. Poruszyłaś tu trudny temat, sama nie wiem, co miałabym tu napisać. Czasem też czuję taka potrzebę niesienia pomocy, może dlatego też wybrałam takie studia, jakie wybrałam. Moim zdaniem to, że ci ludzie Cię odpychali nie jest czymś złym, bo nie postrzegałaś tego w kwestii psychiki, tylko ich fizycznego zaniedbania. To normalny, ludzki odruch, według mnie nie ma się czego wstydzić.

    Ostatni akapit jest piękny :)

    ReplyDelete