23 March 2017

Pomóc, czy odejść?



Widziałam dwóch mężczyzn. Nie jestem pewna, czy to byli bezdomni, być może. Nie wiem, czy byli do końca trzeźwi, ich zachowanie na to nie wskazywało. Jechali autobusem, byli zaniedbani, raczej długo nie mieli kontaktu z wodą i mydłem.
Ani przez chwilę nie pomyślałam, że nie powinni korzystać w ogóle z komunikacji miejskiej. Nie żałowałam, że musiałam znaleźć się akurat w tym autobusie, co oni. Poczułam chęć pomocy, rozmowy i dowiedzenia się, co sprawiło, że znaleźli się w tym miejscu, w tym stanie. Ale czegoś się przestraszyłam. Przejazd autobusem był na to za krótki, a zapach, jaki dochodził od nich mimowolnie mnie odpychał, i tak od razu miałam wyrzuty sumienia, że jestem taka słaba i wrażliwa. A może to tylko wymówka?

5 March 2017

Reset


Zewsząd otacza cię tłum ludzi, słyszysz odgłosy silników nadjeżdżających samochodów i autobusów, grupkę osób wymieniających się swoimi uwagami, spostrzeżeniami. Słyszysz gwar i szum, czujesz, jak cały twój świat nagle przyspiesza, już nie ma miejsca na stanie, na namyślanie się, bo trzeba biec. Trzeba biec jak najszybciej, bo nie można zostać w tyle. Kiedy otacza cię tłum ludzi, pozornie nie czujesz się sam. Pozornie, bo tak naprawdę w głębi duszy odczuwasz pragnienie, by zatrzymać się, móc przystanąć na chwilę na środku ulicy, złapać ze spokojem oddech, napełnić płuca nowym, świeżym powietrzem. Spojrzeć, poczekać.