18 February 2017

Pocztówka z Krakowa

Są takie miejsca, do których wraca się bardzo często, a każdy powrót napawa nas radością, jakimś rodzajem uczucia szczęścia, spełnienia, którego nie do końca da się opisać. Miejsca, gdzie zawsze czuje się dobrze, gdzie zgiełk i pośpiech dzisiejszego świata jest nieco inny i tak bardzo nie przeszkadza. Gdzie pomimo przyspieszonego tempa życia, czuje się spokój.To takie miejsca, które wspomina się z sentymentem, a obrazy z tych miejsc zapadają w myślach, w duszy na bardzo długi czas. 

Kraków jest dla mnie takim miejscem. W Krakowie odnajduję spokój i odcięcie się od rzeczywistości, która czasem bardzo mnie przytłacza. Ilekroć powracam do tego miasta, czuję radość, której do końca nie potrafię nawet określić.
Wychodząc z dworca do miasta, można odczuć nadmiar zanieczyszczonego powietrza, zgiełk, pośpiech, kosmiczny ruch uliczny, gdzie najlepiej dziesięć tysięcy razy obrócić głowę w jedną i drugą stronę, bo nigdy nie wiadomo, co wyskoczy zza rogu. Mija się ludzi, zwykłych mieszkańców, którzy bardziej z wyrazem bólu i cierpienia niż jakiegokolwiek entuzjazmu, zakryci maskami antysmogowymi podążają w swoją stronę. Pod koniec dnia naznaczonego spacerem po ulicach Krakowa, boli cię głowa, czujesz się, jakbyś wypalił co najmniej dwie paczki papierosów. Ten dość pesymistyczny i przygnębiający obraz może zrażać, może powodować niechęć i odłożenie planów wizyty w tym mieście na nigdy. A jednak cieszysz się, kiedy tu przyjeżdżasz, bo długo tu nie byłeś i tęskniłeś za tym widokiem, który jest jedyny w swoim rodzaju. Tęsknisz za obrazem, który tak naprawdę możesz zobaczyć w każdym jednym mieście, ale tylko tutaj ten obraz ma swój urok i wdzięk.. i magię. 
Chodząc uliczkami Krakowa, widzę ludzi, takich samych, jak w innych różnych miejscach, tak samo wyglądających, tak samo się spieszących, tak samo podziwiających uroki swojego miasta i tak samo na nie narzekających. Jednak mimo tego, szczególnie lubię podążać tymi uliczkami, mijać tych ludzi i wciąż zachwycać się na nowo tym widokiem!







Szczególnie lubię tę trasę z dworca na rynek główny, lubię muzykę ulicy, ludzi, którzy przysiadają na chodnikach, brzdąkają coś na gitarze, wygrywają melodie na akordeonie. Nie wszyscy mogą pochwalić się szczególnym talentem muzycznym, czy wokalnym, ale dla mnie ma to swój urok i przy każdej takiej osobie przystaję na chwilę i łapie ten moment, rejestruję w swojej głowie, a potem odtwarzam kilka razy i napawam się tym obrazem. Lubię te małe rzeczy, ulotne sekundy, migawki, krótkie wydarzenia, które najbardziej oddają charakter i duszę miejsca. 







Wiem, że pewnie ci, którzy mieszkają w Krakowie znajdą zaraz milion powodów, dla których to miasto jest ostatnim miejscem, które tak można kochać. Zaczną narzekać na smog, na ruch i na tysiąc innych rzeczy. Fakt, nie mieszkam tutaj, nie przebywam w Krakowie na co dzień. Nie zmienia to jednak tego, że będąc w milionach innych miejsc na świecie, zawsze będę tęsknić za Krakowem.
Myślę, że znajdą się osoby, które mnie rozumieją. Które też mają takie miejsca, które zawsze wzbudzają pozytywne skojarzenia i piękne odczucia. Do których zawsze wracają z szerokim uśmiechem na twarzy. 





Jakie są Wasze ulubione miejsca? :) 

No comments:

Post a Comment